Developed by JoomVision.com

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów
Legendy i zwyczaje Wycieczki po regionie Rajd Niepodległościowy serwisu swietokrzyskie.org.pl - 11.11.2011

Rajd Niepodległościowy serwisu swietokrzyskie.org.pl - 11.11.2011

W Święto Niepodległości postanowiliśmy ruszyć na rajd, który jednocześnie będzie przypomnieniem miejsc w regionie, gdzie o niepodległość walczono i wielu w tej walce poległo. Drugi powód był błahy - zakończenie sezonu rajdowego. Udało nam się połączyć oba aspekty, choć w sumie to trzy, bo niepodległościowe objęły powstanie styczniowie i walki partyzanckie z czasów II wojny światowej.

Zaczęło się od zbiórki na kieleckim dworcu PKS, gdzie pełni obaw o to jak kursuje komunikacja, postanowiliśmy rozpocząć wypad. Stawił się piszący te słowa Krzysiek i dwóch Grześków. Takie trio czekało na kurs do Starachowic. Dla ścisłości stanowisko 5, godzina 9:10.

Kosmiczny dach dworca PKS Kielce Równie kosmiczny monitoring Sukces, siedzimy w PKS'ie

Gdy udało się ruszyć, poczciwy Autosan powiózł nas przez Bodzentyn (gdzie nie wiedzieć czemu stał 15 minut czekając na nikogo) do Starachowic. Przejazd paradny przez całe miasto zakończył się na dworcu Starachowice Zachód, gdzie przyszło nam wysypać się ze środka na chodnik. Zaopatrzeni przezornie w czapki postanowiliśmy je czym prędzej na głowy założyć, bo i w Starachowicach wiało jak na świętokrzyskie przystało.
Z czapkami na głowie, z GPS'ami i mapą w rękach ruszyła nasza trzyosobowa gromadka wzdłuż jednej z ulic Starachowic celem wejścia na szlak, który poprowadzi nas na Polanę Langiewicza i Polanę Wykus. Nim jednak na szlak dane nam wejść było podziwialiśmy okolicę z typowo miejską zabudową, wśród której nagle wyróżniła się... kotwica. Jak się okazało nie byle jaka, a ze statku M/S "Starachowice", o której więcej w osobnym artykule.
Wejście na szlak nastąpiło bezboleśnie i gładko. Tuż za pętlą autobusową i tabliczką oznajmiającą, że tuż za nią Starachowice się kończą. Na pierwszej lepszej polanie padła komenda: "Robimy pamiętkowe zdjęcie" - i raz jeszcze aparat wyfrunął z plecaka (Canon + obiektyw był od zeteseserowskiego Zenita - niejaki MIR 20, więc szału nie ma). Grzesiek I postanowił jeszcze poczekać z pstrykaniem, ale nie za długo, bo zaraz po zejściu na ścieżkę swojego Nikona wyszarpał z plecaka. Dla podkreślenia historycznej myśli przewodniej naszej trasy postanowił zdjęcia robić tylko czarno-białe. I tak co chwilę majstrując przy przesłonach ipierścieniach ostrości (zwłaszcza w zestawie z MIR'em) ruszyliśmy leśnymi ostępami w stronę przystanku numer jeden, czyli Polany Langiewicza. Przy okazji spotkaliśmy pana Józefa - choć nie było to jego prawdziwe imię , jak się później okazało. Ten to właśnie pan Józef zapytany przez Grześka II o partyzantów i jakieś historie z przeszłości zaczął opowiadać ich całą czapkę, co zwolniło znacząco nasz marsz, ale opowieść była tego warta. W czwórkę dotarliśmy na polankę, na której unosił się zapach pieczonych kiełbasek - to Polana Langiewicza została w palenisko wyposażona, a miejscowa ludność postanowiła się w tym miejscu zrelaksować przy święcie. Ta właśnie ludność ochrzciła naszego przypadkowego towarzysza imieniem "Józef", ale dlaczego to już nie dane nam było się dowiedzieć.

Pamiątkowe zbiorowe Las pod Starachowicami wygląda tak Pan Józef, ale nie Józef
Na ścieżce Na polanie w lesie... Sosna co się o nią Langiewicz opierał

Polana przesiąknięta dymem z ogniska, historią powstania styczniowego na chwilę zatrzymała czas. Daliśmy się ponieść opowieściom, własnej wiedzy i patrzyliśmy jak urzeczeni to na sosnę z tabliczką, to na obelisk z tabliczkami upamiętniającymi ważne wydarzenia z naszej historii. Jako, że marszruta z panem Józefem nam się czasowo rozjechała postanowiliśmy się grzecznie pożegnać, ale padło "ja was zaprowadzę na szlak na Wykus, bo ja też idę w tamtą stronę" i nie wypadało odmówić. Ruszyliśmy patrząc raz jeszcze na polanę, choć za chwilę oglądaliśmy źródło, a Grzeiek II postanowił się nawet napić.

Pomnik Grzesiek II też pstryka Tabliczna na pomniku
Przy źródełku pstryk pstryk pstryk Źródełko Czy aby dobra

Kawałek dalej ścieżka przecinała drogę leśną i tu pan Józef poszedł w lewo, a my prosto, by dojść na Wykus. Ruchy zagęszczone i czujność się gdzieś zgubiła, albo za ślepo zawierzysliśmy GPS'om, bo w pewnym momencie ani szlaku, ani jego znaku, a GPS gdyby miał taką opcję to pewnie głosem Hołka krzyknął by "zjechałeś z trasy, nowa będzie lepsza".
Po chwili kluczenia nagle oznakowanie szlaku nam się postanowiło pokazać i ruszyliśmy na Wykus. Po drodze wielokrotnie mijając mogiły poległych partyzantów. Wreszcie dotarlismy na polanę. Zresztą nie tylko my. Dotara też jakaś rodzina, która postanowiła uczcić Święto Niepodległości paląc w tym miejscu znicze. Godne pochwały, choć my w tym miejscu zamiast zniczy wyciągnęliśmy... czekoladę coby zapasy energii uzupełnić, bo do Bodzentyna jeszcze kawałek drogi został.
Po wprowadzeniu słodkich kalorii do organizmów ruszyliśmy do Bodzentyna, skąd bus jakowyś zabrać nas do Kielc miał. Jak być miało, tak się i stało. Został głód kolejnych wycieczek. Tym razem już chyba zimowych.

Przy drodze... Zapomniany dawno krzyż, nie pamięta już... kto pod nim śpi Wykus
Drwa na drodze Wykus I w dorgę...

 

http://lh6.ggpht.com/-MY42j7sAjis/TsAWoCjBvqI/AAAAAAAABJ0/4se0r_RKnmM/s912/rajd_48.jpg

Prawa autorskie

Logo serwisuWszelkie prawa do zamieszczanych w serwisie zdjęć i tekstów należą do ich autorów. Wykorzystanie do celów druku i kopiowanie na inne strony internetowe zdjęć i tekstów zamieszczonych w serwisie możliwe jest jedynie po otrzymaniu pisemnej zgody autora.

Kontakt z serwisem

Chcesz skontaktować się z autorem tekstu, masz swoją ciekawą propozycję, która może wzbogacić serwis swietokrzyskie.org.pl lub zauważyłeś gdzieś błąd w tekście? Daj nam o tym znać. Na Wasze maile postaramy się odpowiedzieć jak to tylko będzie możliwe, jednak w terminie nie dłuższym niż 24 godziny.

kontakt@swietokrzyskie.org.pl

Jesteś w: Start Legendy i zwyczaje Wycieczki po regionie Rajd Niepodległościowy serwisu swietokrzyskie.org.pl - 11.11.2011