Dymarka
Wpisany przez Karol Wójcik   
środa, 06 sierpnia 2008 00:00

Początkowo do otrzymywania żelaza służyło "ognisko dymarskie", czyli zagłębienie w ziemi, wyłożone gliną. W Egipcie ogniska takie były w użyciu już 3 tysiące. lat p.n.e., w Europie od początku I tysiąclecia p.n.e., a na terenie ziem polskich od V w. p.n.e.). W czasach późniejszych budowano zagłębione lub naziemne gliniane piece szybowe, czyli dymarki. Na ziemiach polskich dymarki szczególnie rozpowszechnione były w okresie wpływów rzymskich, głównie na obszarze Gór Świętokrzyskich i zachodniego Mazowsza.

Piec dymarski, zwany potocznie dymarką, posiadał część dolną tzw. kotlinkę o średnicy ok. 50 cm, która była wkopana w ziemię. Przedłużenie kotlinki stanowił szyb zbudowany z iłu z domieszką krótko ciętej słomy. W dolnej części szybu znajdowały się otwory, które doprowadzały powietrze. Początkowo w nadziemnej części pieca robiono otwory od strony, z której najczęściej wiały wiatry, w czasach późniejszych do wydmuchiwania powietrza zaczęto stosować ręcznie poruszane miechy, a w XIII wieku znane już były miechy napędzane kołem wodnym (wprowadzenie takich miechów pozwoliło na znaczne zwiększenie rozmiarów dymarek, w XIV wieku we Flandrii wzniesiono dymarki tak wysokie, że uzyskały one nazwę wielkich pieców).

Do wytopu żelaza potrzebne były trzy składniki: ruda żelaza, węgiel drzewny i powietrze. Na dno dymarek wkładano kolejno warstwami węgiel i rudę. Po wypełnieniu pieca, rozpalano ogień i zachowując stałe proporcje węgla i rudy prowadzono wytop. W części szybowej odbywał się proces redukcji i tu, na skutek wysokiej temperatury (ok. 1600 stopni Celsjusza), tworzyła się gąbka metalicznego żelaza zwana "łupką" (zlepek metalu, żużla i węgla drzewnego). Czas wytopu wynosił ok. 20 godzin. Po jego zakończeniu rozbierano część szybową pieca skąd wyjmowano „łupkę”, z której poprzez wielokrotne prażenie i przekuwanie uzyskiwano kawałek żelaza zdatny do wyrobu narzędzi.

Poprawiony: wtorek, 15 maja 2012 20:03