Developed by JoomVision.com

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów
Legendy i zwyczaje Zwyczaje i tradycje Tradycyjne świętokrzyskie wesele

Tradycyjne świętokrzyskie wesele

WelonWesele w każdym regionie to wielkie wydarzenie przede wszystkim dla młodych. Dawniej było to też wydarzenie dla całej okolicy. W świętokrzyskim, szczególnie na wsi, młodzi zapraszali na swoją uroczystość całą wiejską wspólnotę. Zaślubiny w kościele niewiele się od tego czasu zmieniły, natomiast niektóre obrzędy weselne odeszły w zapomnienie i to im chcę poświęcić ten artykuł.

Nad spokojnym i prawidłowym przebiegiem wesela czuwali niegdyś "mistrzowie ceremonii", a należeli do nich: swat (w niektórych rejonach nazywany marszałkiem lub rajkiem), swatowa, drużbowie, starosta i starościna oraz ewentualnie chorąży (trzymający chorągiew rodu lub ziemi).  Każdy z nich miał swoją rolę, która prowadziła  do udanego zakończenia uroczystości.
 
Dach domu nowożeńców ozdabiany był wykupioną przez młodego rózgą (wiechą), której pilnował potem swat. Starosta był niezwykle ważną postacią na weselu, po młodych chyba najważniejszą. Jego głowę zdobił kapelusz, na którym była przypięta owocowo-kwiatowa różdżka w kolorze różowo-pomarańczowym. Ubrany był surdut, w którego klapę była przymocowana "woniaczka", kolejny kwiatowy ozdobnik. Obowiązkowym atrybutem starosty była laska, także zdobiona kwiatami i wstążkami oraz ozdobny ręcznik, przerzucony przez ramię. Starosta dbał nie tylko o przebieg wesela, ale i o młodych oraz gości. Jego zadanie polegało na przeprowadzaniu "wyprosów", czyli prowokowanie wykupienia młodej przez młodego, także datków gości na rzecz młodych, wygłoszenie przemówienia do nowożeńców i gości jeszcze przed błogosławieństwem, był też świadkiem podczas ślubu, ustawiał orszak weselny, wygłaszał toasty, dbał o sensowne usadzenie gości przy weselnych stołach oraz inicjował i przeprowadzał zabawy weselne. Zajmował się też śpiewaniem przyśpiewek i zabawianiem gości podczas wesela. We wszystkich zadaniach pomagali mu drużbowie, pamiętając o poprawianiu wyglądu młodych i zabawianiu gości, a także orientowaniu się w brakach na weselnych stołach i zgłaszaniu o tym kucharkom.
 
 
Zanim młodzi dotarli do domu weselnego, często przez wieś chodził "fałszywy" orszak weselny, z przebraną parą młodą i muzykantami, hałasującymi na całą wieś, kierując się do domu młodej. Tam na progu wręczano jej źle zapakowane pudło ze skorupami, czyli potłuczonymi naczyniami, które powinny się rozsypać, a młoda powinna je sprzątnąć, jak na dobrą gospodynię przystało.  Potem nadchodził prawdziwy orszak wraz z młodym, który miał wykupić młodą, a potem oboje żegnali się z rodzicami i prosili ich o błogosławieństwo, któremu przewodził starosta. Po tej niezmiernie wzruszającej chwili cały orszak weselny ruszał do kościoła. Jeśli kościół był blisko, wszyscy szli pieszo przez wieś, jeśli dalej – jechano bryczkami, wozami. Ceremonia ślubna odbywała się zgodnie z katolickim zwyczajem – z przysięgą małżeńską, wymianą obrączek. Ceremonię kościelną wieńczyło obsypanie młodych ziarnem – to bezsłowne życzenie przez gości dobrobytu i płodności. Potem była wędrówka weselników do domu weselnego (najczęściej domu młodej). Niestety nie było to takie proste, ponieważ po drodze młodzi napotykali na tzw. bramy tworzone przez sąsiadów i znajomych, czyli zagrodzony czymkolwiek (np. ozdobną wstążką) przejazd, który trzeba było otworzyć, a więc wykupić. Najczęściej weselną wódką.
 

Chleb i sól

 
Przed domem czekało na młodych powitanie przez rodziców świeżo poślubionych – chlebem i solą, co jest kultywowane także dziś. Chleb – aby młodym go nigdy nie brakło, sól - umożliwiała zapoznanie się z życiem. Czasem w chleb wkładano monety, wróżące dostatek. Po skosztowaniu przez młodych odrobiny chleba i soli, dostawali do wypicia kieliszek wódki i kieliszek wody – młodzi sami mieli wybrać kieliszki i ten kto trafił na wódkę, po jej wypiciu miał mieć decydujący głos w małżeństwie. Po wypiciu wody i wódki z kieliszków do dna, młodzi rzucali je za siebie tak, aby się potłukły, co zapowiadało im szczęście.
 
Po wejściu do weselnej izby, najczęściej w domu młodej, goście zasiadali za suto zastawionymi stołami. Byli też częstowani korowalem, inaczej kołaczem weselnym (przez starostę, starościnę, drużbów), za co goście w zamian dawali drobne prezenty dla młodych. Muzyczną część rozpoczynał najczęściej polonez, który prowadził ojciec wraz z młodą, po nim pierwszy walc młodych (najczęściej w bogatszych domach), do którego stopniowo dołączali druhny i drużbowie, a potem reszta gości. Muzyką na weselu zajmowała się kapela, nie szczędząc przyśpiewek, a pomagały w nich kucharki, starosta i akuszerki młodych. Oberek, krakowiak i polka to najczęściej grane melodie weselne, po których goście musieli solidnie się posilić przy stole.
 
Jednym z pierwszych tańców był czasem "biały wieniec". Polegał on na tym, że panna młoda musiała "obtańczyć" wszystkich gości, dostając za to drobne upominki.
 

Cukrowa wieczerza i "tobiaszowe noce"

 
Pierwszą noc weselną kończyła "cukrowa wieczerza", zapowiadająca "tobiaszowe noce". Pan młody był zobowiązany podać gościom weselnym słodycze (najczęściej ciasta), potem odprowadzany był wraz ze swoją małżonką do stodoły, gdzie oboje mogli spać, ale nie konsumując małżeństwa tej nocy (najlepiej trzy takie noce), co miało ich ustrzec przed kuszeniem szatana w przyszłości i uświęcić przyszłe zbliżenie. Później następowały uroczyste "przenosiny", czyli oficjalna przeprowadzka młodej do domu młodego (trwająca w ciągu dnia przez tydzień albo i dłużej).
 

Pokładziny

 
Po "tobiaszowych nocach" szykowano kolejnej nocy weselnej pokładziny (lub podkładziny), czyli oficjalną noc poślubną, będącą sprawdzianem dziewictwa młodej i sprawności młodego. Pokładziny były kiedyś obowiązkowym elementem wesela.
 
Po kolejnej nocnej zabawie weselnej ze śpiewem pod przewodnictwem starosty, odprowadzano młodych tym razem do alkowy, przygotowanego wcześniej pokoju. Po drodze panna młoda podejmowała próbę ucieczki, chcąc "ocalić wianek", jednakże orszak i pan młody jej na to nie pozwalali. Do alkowy mogli wejść jedynie młodzi z wyznaczonymi członkami rodziny, reszta orszaku zostawała za progiem. Po wejściu do alkowy zdejmowano młodemu pas, a młodej zapaskę, potem układano oboje w łóżku i przykrywano np. kożuchem. Zostawiano młodych samych, a zabawa trwała dalej. Często małżeńskie łoże było wcześniej dobrze przygotowane. Pod poduszkę była wkładana szmaciana lalka – wróżąca szybkie poczęcie dziecka. Ponieważ zwykle życzono pierwszego syna, do łoża wkładano też bat lub męską czapkę, gdy życzono dziewczynki, w łoże wkładano także chustkę albo damski trzewik lub siekierkę. Ale to jeszcze nie wszystko z małżeńskiego łoża z pokładzin. Młodzi mogli tam jeszcze znaleźć snopek niemłóconego zboża i jabłka – symbole płodności, urodzaju i dostatku.
 
Podczas pokładzin królowały często żarty, np.: wyjmowano wcześniej z małżeńskiego łoża ze 2 deski, aby po jego rozpadzie można było żartować o temperamencie młodego. Czasem w łożu młodych jako pierwsi kładli się starosta ze starościną, grzali łoże, aby młodym było cieplej i by pewniej się czuli.
 
Tak więc wiele się działo podczas pokładzin na wiejskim weselu. Po pokładzinach uznawano młodych za prawdziwych małżonków.
 

Czepiny (oczepiny)

 
Najważniejszym obrzędem weselnym były jednak czepiny (dziś zwane oczepinami), czyli obrzędowe dołączenie panny młodej do grona dorosłych kobiet. Czepiny odbywały się w jednej z bocznych izb, komór w domu. Tam druhny, śpiewając, zdejmowały młodej wianek, a zamężne gospodynie nakładały  pięknie haftowany czepiec z płótna, najczęściej podarek od matki chrzestnej (czasem obcinano młodej włosy, ponieważ mężatce długie włosy nie przystały). W tym czasie swaci rozbijali o drzwi komory gliniane garnki (dlatego zwykle przed weselem we wsi skrzętnie je chowano w każdym domu). Potem nakładano młodej białe płótno na głowę i prowadzono do izby weselnej, gdzie – po zdjęciu płótna – panny próbowały młodą odbić. Młoda, chcąc dołączyć do grona gospodyń, musiała wykonać jakąś czynność, którą udowadniała, że na to zasługuje. Jeśli gospodynie uznały, że panna jest godna ich towarzystwa, zbierały pieniądze na prawdziwy czepiec gospodyni.
 
Zabawa weselna trwała długo, nawet do tygodnia, a potem odbywały się poprawiny, trwające również do kilku dni lecz w nieco mniejszym niż poprzednio gronie.
 

Inne zwyczaje weselne

 
Na wiejskim weselu można było się natknąć też na inne zwyczaje, np.: Młody dostawał w prezencie cep, a młoda wrzeciono, aby sprawdzili się jako gospodarze. Czasem  okładano cepem młodych po to, aby mieli zdrowe i liczne potomstwo.
 
Weselne bijatyki były charakterystyczne nie tylko dla naszego regionu, choć nie byliśmy w tym ostatni. Najczęściej była to bitka niezaproszonych i ciekawskich gości, zw. hołotą (lub psiarzami), która "wdarła się" na wesele. Bili się z nimi weselnicy  – głównie po próbie wypraszania nieproszonych gości z wesela. Były to prawdziwe bitwy, które kończyły się niejednokrotnie ciężkimi urazami i zniszczeniem domu. Przez wiele lat sądzono, że wesele było udane, jeśli właśnie była bijatyka, którą niektórzy uważali wręcz za jeden z obowiązkowych zwyczajów weselnych.
 
Opracowano na podstawie:
K. Braun, "Zapisane w pamięci. Opowieści o polskiej kulturze ludowej", Wydawnictwo Didasko, Warszawa 1998 r.
www.slubneiweselne.com.pl
 

Prawa autorskie

Logo serwisuWszelkie prawa do zamieszczanych w serwisie zdjęć i tekstów należą do ich autorów. Wykorzystanie do celów druku i kopiowanie na inne strony internetowe zdjęć i tekstów zamieszczonych w serwisie możliwe jest jedynie po otrzymaniu pisemnej zgody autora.

Kontakt z serwisem

Chcesz skontaktować się z autorem tekstu, masz swoją ciekawą propozycję, która może wzbogacić serwis swietokrzyskie.org.pl lub zauważyłeś gdzieś błąd w tekście? Daj nam o tym znać. Na Wasze maile postaramy się odpowiedzieć jak to tylko będzie możliwe, jednak w terminie nie dłuższym niż 24 godziny.

kontakt@swietokrzyskie.org.pl

Jesteś w: Start Legendy i zwyczaje Zwyczaje i tradycje Tradycyjne świętokrzyskie wesele