Developed by JoomVision.com

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów
Legendy i zwyczaje Zwyczaje i tradycje Jak to z zaręczynami dawniej bywało

Jak to z zaręczynami dawniej bywało

Zwyczaje weselneDawna tradycja weselna w naszym regionie rozpoczynała się od "zwiadów". Jak wiadomo zwiad to rozpoznanie, rekonesans, zbieranie informacji, tak też było i w tym przypadku. Zajmował się tym swat i swatka, czyli osoby kojarzące małżeństwa. Były to osoby dojrzałe, same będące w małżeństwie. I nie musieli oni należeć do rodziny, ale właśnie swataniem zajmowali się w danej wsi.

Swatowie działali na polecenie rodziny kawalera, a więc przyszłego pana młodego (w dawnych czasach to mężczyzna zabiegał o rękę panny, dziś bywa z tym różnie). W pewnym sensie najpierw "badali" teren, czy panna godna jest ich rodziny i czy kawaler zostanie przyjęty. Na czym polegały zwiady? Zadanie swatów polegało na zebraniu jak największej ilości informacji na temat przyszłej narzeczonej. Najważniejszym czynnikiem, który był brany przez swatów pod uwagę była zamożność panny, a także jej zaradność i pracowitość. Uroda niewiele mogła u nich zdziałać, przeciwnie, swatowie uważali, że uroda może być przyczynkiem do niejednej przykrej sytuacji, która źle wpłynie na małżeńskie pożycie i szczęścia, dostatku nie przyniesie.
 
Jeśli  zdobyte informacje zadowalały swatów, kolejnym ich krokiem, już bardziej oficjalnym, były odwiedziny rodziców panny. Swatowie przynosili wtedy wódkę. Nie mogli od razu zasiąść do stołu, centrum domowego ogniska, ale stali w sieni i przedstawiali rodzicom panny kawalera zainteresowanego ich córką, zachwalając go i przekazując im informacje o nim, jego majątku, statusie. Akceptację swatów przez rodziców panny i zainteresowanie kandydatem oznaczało np. zdjęcie kokardy z wódki, którą swaci przynieśli. Wtedy wspólnie zasiadali do stołu. Czasem wódkę do wypicia dostawała też sama zainteresowana, czyli panna, choć najczęściej wizyta swatów odbywała się bez jej obecności, podobnie jak kawalera. Jeśli jednak ją zaproszono do stołu i „wychyliła kielicha” oznaczało to przychylność kawalerowi. Najczęściej jednak to sami rodzice decydowali o jej zamążpójściu. Gdy rodzicom kandydat do ręki się spodobał, swatowie proponowali ożenek. Gdy zaś kandydat nie podobał się, wieszano wieniec grochowy na drzwiach kawalera lub wrzucano wieniec  do powozu albo w bogatszych domach dawano kawalerowi  arbuza czy też czarną polewkę ugotowaną najczęściej z krwi kaczki.
 
Kiedy jednak swatowie „dogadali się” z rodzicami panny, następną wizytą w domu panny była wizyta już samego kawalera, ale nadal w towarzystwie swata i mężczyzny z najbliższej rodziny, najczęściej ojca lub chrzestnego. Rozmawiano już wtedy o „konkretach”, głównie o tym, co panna wniesie do majątku kawalera, czyli była mowa o wianie (posagu). Dopiero po tej wizycie młodzi mogli się spotykać, ale tylko raz w tygodniu i to w ustalone wcześniej dni.  Te spotkania to była raczej prezentacja umiejętności panny. Kawaler obserwował jej gospodarność, umiejętności kulinarne  (np. gotowanie, pieczenie chleba) i domowe (np. przędzenie wełny). Jeśli kawaler był dalej zainteresowany ożenkiem, następowały zrękowiny, czyli zaręczyny. Organizacją owego przedsięwzięcia zajmowali się rodzice panny młodej. Zrękowiny odbywały się głównie w ich domu, w towarzystwie najbliższej rodziny obu stron, często też sąsiadów, i miały charakter oficjalny, wiążący. Zerwanie ich wiązało się ze skandalem. Na tę uroczystość wybierano czwartek lub sobotę, ponieważ te dni zapewniały młodym szczęście i powodzenie. Sama uroczystość zrękowin odbywała się przy suto zastawionym stole, przy którym śpiewano młodym przyśpiewki lub słuchano muzykantów przyprowadzonych przez kawalera.
 
Często na zrękowiny zapraszany był także ksiądz. Sam akt zrękowin w bogatszych domach polegał na wymianie pierścieni między narzeczonymi, wcześniej pokropione wodą święconą przez księdza i w obecności krzyża. Pierścienie były przeważnie rodowe i przechodziły z pokolenia na pokolenie. Noszone były na serdecznym palcu prawej ręki, po tym można było rozpoznać zaręczonych. W rodzinach biedniejszych wiązano młodym ręce nad bochenkiem chleba i rodzice ich potem błogosławili. Potem obowiązkowo pojawiały się tańce, w których królował oberek. Ktoś by mógł powiedzieć, że dawniejsze zrękowiny to próba generalna przed weselem i byłoby nieco w tym racji. Po zrękowinach u panny mogły nastąpić tzw. przeziory lub oględy, czyli wizyta rodziny panny w domu kawalera.
 
Młodzi  po takich zrękowinach byli już narzeczonymi, którzy po tygodniu musieli iść do kościoła, aby dać na zapowiedzi. Dawniej ksiądz musiał trzykrotnie odczytać z ambony informację o ożenku, aby można było szykować się do uroczystości zaślubin i wesela, a ono było wielkim wydarzeniem nie tylko dla młodych i ich rodzin, ale i całej wsi.
 
 

Prawa autorskie

Logo serwisuWszelkie prawa do zamieszczanych w serwisie zdjęć i tekstów należą do ich autorów. Wykorzystanie do celów druku i kopiowanie na inne strony internetowe zdjęć i tekstów zamieszczonych w serwisie możliwe jest jedynie po otrzymaniu pisemnej zgody autora.

Kontakt z serwisem

Chcesz skontaktować się z autorem tekstu, masz swoją ciekawą propozycję, która może wzbogacić serwis swietokrzyskie.org.pl lub zauważyłeś gdzieś błąd w tekście? Daj nam o tym znać. Na Wasze maile postaramy się odpowiedzieć jak to tylko będzie możliwe, jednak w terminie nie dłuższym niż 24 godziny.

kontakt@swietokrzyskie.org.pl

Jesteś w: Start Legendy i zwyczaje Zwyczaje i tradycje Jak to z zaręczynami dawniej bywało