Developed by JoomVision.com

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów

swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów swietokrzyskie.org.pl - serwis dla turystów
Legendy i zwyczaje Legendy i podania Legenda o Henryku Sandomierskim i pięknej Judycie

Legenda o Henryku Sandomierskim i pięknej Judycie

Henryk SandomierskiDziało się to w dawnych czasach, kiedy polskimi ziemiami rządził król Bolesław Krzywousty. Król miał syna Henryka. Kiedy królewicz Henryk był już na tyle duży, by samodzielnie zarządzać ziemiami i mieszkającymi na nich ludźmi, król postanowił oddać synowi we władanie ziemię sandomierską.

- Najwyższy czas, byś uczył się odpowiedzialności, która niezbędna jest królowi – powiedział ojciec do Henryka.- Czas opuścić rodzinne gniazdo, synu, jedź do Sandomierza. Tam zamieszkasz w pięknym zamku, nie gorszym niż tu obecny. Pojedzie z tobą twoja świta i ci, którym ufasz, bo dla rządzącego  jest to niezwykle ważne, by mieć u boku zaufanych ludzi.
- Dziękuję, ojcze, za wiarę we mnie – powiedział młodzieniec wzruszony. – Będę tam godnie reprezentował polską koronę.
- Wiem o tym – uśmiechnął się król – w końcu jesteś moim synem, synem polskiego króla – i uściskał Henryka  na pożegnanie, po czym wrócił do swoich królewskich zajęć.
Następnego dnia królewicz Henryk wyruszył do swoich już ziem, do Sandomierza. Zamek rzeczywiście był piękny, i pięknie położony na wzgórzu, nieopodal którego przepływała Wisła. Młodemu królewiczowi bardzo podobały się darowane ziemie, a poddani od razu przyjęli swego nowego pana z niezwykłą serdecznością. Henryk postanowił pomóc mieszkańcom sandomierszczyzny, by lepiej im się żyło i całkiem nieźle sobie z tym radził. Poddani byli dumni ze swego pana i na dobre przyjęli go do swoich serc, dzięki czemu zyskał miano Henryka Sandomierskiego.
Tak mijały lata. Henryk z powodzeniem rozbudował Sandomierz, wprowadził udogodnienia dla mieszkańców miasta i okolic. Był szczęśliwy, że nie zawiódł swego ojca. Pewnego dnia postanowił pojechać do Ziemi Świętej, aby tam podziękować Stwórcy za łaskę, którą mu okazał.
Nie było Henryka w Sandomierzu dość długo i ludzie zastanawiali się, czy jeszcze do nich powróci. Kiedy jednak ujrzeli na drodze do ich miasta królewski powóz, radość wypełniła ich serca.

Henryk powrócił do ich zamku, i to nie sam. Przywiózł ze sobą pannę dość skromnie ubraną o czarnych jak noc oczach i jeszcze ciemniejszych włosach. Judyta, bo tak miała na imię ta dziewczyna, nie pochodziła z królewskiego rodu, ale ze zwykłej żydowskiej rodziny. Henryk zakochał się w Judycie,  dlatego postanowił przywieźć wybrankę swego serca do kraju, który zajmował w jego sercu szczególne miejsce, do swojej ojczyzny.
- Tutaj teraz jest twój dom, Judyto, nasz dom – powiedział Henryk, wprowadzając dziewczynę do zamku. Nakazał służbie przygotować komnatę i szaty, ale wyczuł, że jego służba i przyjaciele niezbyt popierają jego pomysł. Młodzieniec był jednak tak zakochany w pannie, że postanowił się tym nie przejmować. Obdarowywał ją nowymi szatami, drogocenną biżuterią, chcąc w ten sposób wynagrodzić ukochanej jej dotychczasowe życie w biedzie.
Judyta wdzięczna była Henrykowi za jego miłość i z czasem odwzajemniła mu ją. Szczęście Henryka nie miało końca, do tego stopnia, że coraz mniej czasu poświęcał tym, którymi zarządzał, mieszkańcom Sandomierza i okolic. Coraz głośniej lud wyrażał swoje niezadowolenie i coraz mniej pochlebnie wypowiadał się na temat Henryka i Judyty. Ludzie zastanawiali się nawet, czy nie ruszyć na zamek w Sandomierzu, bo ich rodziny biedniały, a kochany niegdyś Henryk Sandomierski  w ogóle tego nie zauważał, jakby nie obchodził go ich los. Wieści te dotarły do zamku. Do Henryka przyszli w tej sprawie księża, rycerze i przyjaciele młodzieńca, dworzanie.
- To się źle skończy dla zamku, ciebie, Judyty, a może i dla samego króla, twego ojca – uprzedzali przyjaciele.
- Ten rozgniewany tłum może uspokoić jedynie wygnanie Judyty z miasta – stanowczo stwierdzili księża. – Ona musi zniknąć z zamku, inaczej będziemy mieli poważne kłopoty, które mogą się skończyć przelewem bratniej krwi.
Henryk w milczeniu wysłuchiwał słów swoich doradców, a każde słowo bolało go niezmiernie, przecież chodziło o jego ukochaną Judytę.
- Dajcie mi czas, muszę to wszystko przemyśleć – powiedział wreszcie Henryk.
- Nie mamy zbyt wiele czasu, Henryku, lud jest już wystarczająco zbuntowany przeciwko tobie i Judycie – dodał przyjaciel młodzieńca. – Niebawem będą stać u bram zamku.
- Dobrze wiem, jak to się może skończyć, dajcie mi pomyśleć – Henryk wyraźnie miał dość słuchania tych bolesnych dla niego słów, wstał i wyszedł do innej komnaty, by w spokoju przemyśleć, jak wybrnąć z tak niekorzystnej dla niego i Judyty sytuacji. Nie chciał stracić ukochanej, ale i tak samo nie chciał przelewu bratniej krwi. Całą noc rozmyślał młodzieniec nad rozwiązaniem tak trudnej sytuacji. Dopiero ranek przyniósł mu pewną myśl.
- Wiem jak nie stracić Judyty – uśmiechnął się do swoich myśli i, nie zważając na niezwykle wczesną porę, wezwał do siebie jednego z przyjaciół, któremu najbardziej ufał.
- Drogi Sławku, tylko w tobie jest moja nadzieja – powiedział Henryk do przyjaciela.
- Czy coś się stało, ze budzisz mnie tak wcześnie? – odezwał się Sławko, przecierając zaspane oczy.
- Pewnie, ze się stało, wiesz, że kocham Judytę i nie mogę jej stracić – przypomniał Henryk.
- A co ja mam z tym wspólnego? – zdziwił się Sławko.
- Masz, i to wiele, bo tylko tobie ufam w tej sprawie – odparł Henryk. – Proszę cię o pomoc.
- Dla ciebie zrobię wszystko, drogi przyjacielu, wiesz o tym  – uśmiechnął się Sławko.
- Tak wiem, dlatego chcę, abyś w tajemnicy przed wszystkimi wybudował podziemny pałac – poinformował Henryk.
- Co takiego? Podziemny pałac? Coś ty znowu wymyślił? Po co ci on? – dopytywał Sławko.
- Już ci wszystko wyjaśniam – uspokajał Henryk przyjaciela i opowiedział mu o swoim genialnym pomyśle na uratowanie swojej miłości. A co to był za pomysł? Sławko miał potajemnie wybudować podziemny pałac w okolicach wzgórza o nazwie Salve Regina. Miał zatrudnić wszystkich, którzy mogą mu w tym pomóc, sowicie nagradzając, ale najlepiej by to byli fachowcy spoza miasta. Gdy podziemny pałac będzie gotowy, Judyta wyjedzie z miasta tak, aby wszyscy to widzieli. Kiedy będzie wystarczająco daleko, wtedy zawróci, ale właśnie do podziemnego pałacu, gdzie Henryk będzie mógł ją odwiedzać.
Sławko był prawdziwym przyjacielem. Wykonał prośbę Henryka i już niebawem podziemny doskonale wiedział, że ta plotka rozniesie się błyskawicznie i uspokoi nieco rozgniewany lud, a on spokojnie dokończy swoje podziemne  dzieło.
Nadszedł dzień, kiedy Judyta opuszczała zamek i Sandomierz. Wszyscy mieszkańcy stanęli wzdłuż drogi, aby popatrzeć z zadowoleniem na wyjeżdżającą pannę, która odebrała im Henryka. Nie wiedzieli jednak, że ona wróci, ale do podziemnego pałacu i tam zajmie się czarami.
Henryk odwiedzał ukochaną często, ale postanowił nie zaniedbywać też swoich obowiązków wobec ludu, aby niczego się nie domyślili. Pewnego dnia oznajmił, że wyrusza na wyprawę przeciw Prusom, aby dowieźć, jak drogi jest mu los jego kraju. I gdy tylko usiadł na koń, ruszył wraz ze swoją rycerską armią, błogosławiony przez mieszkańców Sandomierza. Kiedy wyjechał jednak z miasta, zostawił swoją armię, oddając ją we władanie mistrzowi rycerskiemu, a sam pojechał do podziemnego pałacu, do ukochanej Judyty. Oboje przeżyli wtedy najpiękniejsze chwile swojego życia. Judyta, która w czarach była już całkiem biegła, dała do wypicia Henrykowi magiczny eliksir.
- Wypij, Henryku, a na zawsze pozostaniesz młody – powiedziała piękna Judyta.
- Wypiję, ale razem z tobą – odparł Henryk, po czym podał ukochanej buteleczkę z magicznym eliksirem młodości. Judytę ucieszył ten gest, bo razem z Henrykiem mogła żyć u jego boku  po wieczność, a to było jej największe pragnienie. Kochankowie wypili magiczny napój i potem żyli w podziemnym pałacu długo i szczęśliwie, a niektórzy twierdzą, że żyją tam jeszcze do dziś.

Prawa autorskie

Logo serwisuWszelkie prawa do zamieszczanych w serwisie zdjęć i tekstów należą do ich autorów. Wykorzystanie do celów druku i kopiowanie na inne strony internetowe zdjęć i tekstów zamieszczonych w serwisie możliwe jest jedynie po otrzymaniu pisemnej zgody autora.

Kontakt z serwisem

Chcesz skontaktować się z autorem tekstu, masz swoją ciekawą propozycję, która może wzbogacić serwis swietokrzyskie.org.pl lub zauważyłeś gdzieś błąd w tekście? Daj nam o tym znać. Na Wasze maile postaramy się odpowiedzieć jak to tylko będzie możliwe, jednak w terminie nie dłuższym niż 24 godziny.

kontakt@swietokrzyskie.org.pl

Jesteś w: Start Legendy i zwyczaje Legendy i podania Legenda o Henryku Sandomierskim i pięknej Judycie